mobilny fryzjer Przemyśl
reklama

Miejskie potyczki: kierowcy vs piesi.

przejścia dla pieszych

Lato, szczególna, „wakacyjna” pora roku skłania do częstszego wychodzenia poza miejsce pracy czy zamieszkania. Pikniki, imprezy plenerowe, odwiedziny – często nie zastanawiamy się nad sposobem a znacznie częściej nad celem podróży. Warto jednak pochylić się zarówno nad sposobem osiągnięcia celu podróży jak również nad jego bezpieczeństwem. Nie mam na celu pisząc ten artykulik opowiadać się po żadnej ze skonfliktowanych stron. Skupię się nad pomijanym często bezpieczeństwem.

Kierowcy.

Szczególnie w miejskich warunkach wzmożonego ruchu drogowego warto przypomnieć sobie w kontekście opisywanego sporu dwa jego aspekty: zasadę ograniczonego zaufania oraz szczególną rolę przejścia dla pieszych. Pierwszy powinien być oczywisty – wszak dotyczy wszystkich użytkowników dróg. Drugi zarówno w Polsce jak i w naszym mieście traktowany jest trochę po macoszemu. Krótko dla przypomnienia: Znak D-6 „przejście dla pieszych” jasno określa sposób zachowania kierowcy wobec pieszego – należy zwolnić i ustąpić pierwszeństwa. Oczywiście łatwo tutaj o przykłady nieodpowiedzialnego zachowania pieszych nachalnie egzekwujących swoje prawa bez oglądania się na prawidła fizyki czy zdrowy rozsądek. Tym bardziej w interesie kierowców jest przestrzeganie pierwszeństwa. Ze zderzenia na pasach z pieszym zdecydowanie częściej bez szwanku fizycznego wychodzi kierowca tyle, że często z dodatkiem w postaci … wyroku. Trudno pominąć również aspekt ogólnoludzki – tragedia rodzin, złamane życie, trauma. Tak było np.  gdy księgowa Przemyśl wjeżdżając na parking przed swoim biurem rachunkowym potrąciła na pasach swoją pracownicę. Obie śpieszyły się na spotkanie z klientem a podenerwowana upałem piesza wtargnęła pod rozpędzony samochód szefowej. Warto mieć to na uwadze siedząc w swoim klimatyzowanym samochodzie i złorzecząc na nieodpowiedzialne zachowania pieszych.

Piesi.

Ulice miast wyglądają zgoła inaczej z perspektywy spacerowicza niż zza kierownicy samochodu. Z jednej strony wszędzie można wejść, porozmawiać ze spotkanymi znajomymi, nie trzeba się martwić o parking. Drugie oblicze jest jednak zgoła inne: upał, ciężkie torby czy plecak, uciekający autobus czy tłok na chodniku nie sprzyjają spokojnemu przemieszczaniu się. Na to nakładają się problemy z kierującymi, tak typowe, codzienne jak ochlapanie wodą z kałuży, tarasowanie chodnika, czy najniebezpieczniejszy – wymuszanie pierwszeństwa. Ciężko tych argumentów nie doceniać. Jako odpowiedź ciśnie się jedno słowo: rozsądek. Masz pierwszeństwo? Chcesz je bezwzględnie egzekwować? Odpowiedz sobie zatem na pytanie: kto więcej ryzykuje? Naprawdę sądzisz, że dynamicznie podchodząc na skraj jezdni doprowadzisz do zatrzymania się w miejscu ciężkiego samochodu na rozgrzanym asfalcie? Przecież wiesz, że to niewykonalne. Czasami warto „zatrzymać się i żyć”. Nawet po to, żeby doprowadzić do ukarania nadużywających swojej pozycji na drodze kierowców. Przecież całe miasto jest monitorowane …

piesi na przejściu dla pieszych

Na zakończenie warto dodać, że potyczki nie zawsze muszą być „wojną” o pierwszeństwo na drodze i o „rację”. Wie to każdy, kto odwiedził sąsiadujące z nami Czechy lub Szwajcarię. Te małe społeczeństwa nauczyły się wzajemnego szacunku na drodze i to jest chyba najlepsze wyjście z sytuacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *